Świat w nocy się nie skończył, a big techy w USA ponownie przyciągną uwagę?
W nocy z 7 na 8 kwietnia rynek dostał informację o 2 tygodniach rozejmu pomiędzy USA i Iranem oraz o
warunkowym otwarciu cieśniny Ormuz. To wystarczyło, aby ropa Brent spadła nawet o 16 proc. do 91,70
dolarów za baryłkę, MSCI Asia Pacific wzrósł o 4,9 proc., a kontrakty na Wall Street ruszyły w górę.
Wydaje się, że inwestorzy nie kupili dziś pokoju, lecz odsunięcie najbardziej skrajnego scenariusza. To
ważne, bo pytanie nie brzmi już tylko, czy kapitał wraca do akcji, ale skąd może zostać uwolniony i gdzie
trafić może najpierw?
Kapitał ma skąd wracać
Marcowe przepływy do amerykańskich ETF-ów pokazują, że paliwo do takiej rotacji rzeczywiście istnieje.
Fundusze obligacji przyciągnęły w marcu 30,4 mld USD, z czego aż 29,0 mld USD trafiło do segmentu
krótkoterminowego długu. Równocześnie ETF-y na sektor energii zebrały 4,67 mld USD, fundusze
surowcowe o ekspozycji na energię przyciągnęły 2,3 mld USD, a technologia zanotowała odpływ 3,3 mld
USD. Można przypuszczać, że znaczna część tego kapitału nie została przeniesiona do defensywy na
stałe, lecz jedynie zaparkowana tam, gdzie łatwiej było przeczekać wzrost zmienności, ropy i inflacyjnych
obaw. Jeżeli ropa dalej będzie oddawać premię za ryzyko, to właśnie krótkoterminowym dług oraz część
marcowych zwycięzców mogą stać się naturalnym źródłem pieniędzy dla nowej fali zakupów akcji.
Technologia ma dziś lepszy układ niż energia
Najciekawiej wygląda tu technologia, która w marcu została potraktowana chłodno przez przepływy, ale
fundamentalnie zaczęła wyglądać lepiej. Oczekiwany wzrost EPS sektora za pierwszy kwartał wzrósł do
45,1 proc. z 34,4 proc. na koniec grudnia, a liczba pozytywnych guidance sięgnęła 33 i była najwyższa w
całym indeksie. Jednocześnie forward P/E dla technologii wynosi 21,1 wobec 25,5 średnio z 5 lat i 22,8 z
10 lat. To może oznaczać, że przy uspokojeniu geopolityki i niższej ceny ropy inwestorzy dostają sektor z
poprawą zysków i wyceną niższą od własnych historycznych średnich. Na tym tle energia nadal ma
mocne rewizje EPS, bo oczekiwany wzrost zysków podniósł się tam do 8,9 proc. z 0,3 proc., ale przy
forward P/E 18,5 wobec 12,9 średnio z 5 lat nie wygląda już tak atrakcyjnie jak jeszcze w marcu.
Powrót do ryzyka nie musi objąć całego rynku
Stąd wydaje się, że w scenariuszu powrotu do ryzyka pierwszym beneficjentem może być nie cały rynek,
lecz najbardziej płynna część dużej technologii i wybrane spółki wzrostowe. To zwykle tam najszybciej
wraca kapitał, który wcześniej schował się w na krótkim końcu długu, ponieważ taki ruch daje ekspozycję
na poprawę nastrojów i na lepsze oczekiwania zysków. Taki scenariusz nie jest jednak automatyczny.
Jeżeli rozejm okaże się kruchy, Ormuz znów stanie się źródłem napięcia, a ropa zawróci w górę, marcowa
defensywa może szybko odzyskać przewagę. Podobnie stanie się, jeśli spadek cen ropy nie przełoży się
na spokojniejszy długi koniec amerykańskiej krzywej, bo technologia nadal pozostaje wrażliwa na koszt
kapitału. To właśnie ropa, Ormuz i rentowności wydają się dziś najważniejszymi barometrami tego, czy
obecna ulga przerodzi się w trwalszą rotację z defensywy do bardziej ryzykownych akcji.
Daniel Kostecki
CMC Markets Polska