ETF-y na bitcoina znów kupują. Od dołka przepływów odbicie sięgnęło 3,35 mld USD, a bitcoin zyskał 16 proc.
Amerykańskie spot ETF-y na bitcoina wróciły w kwietniu do wyraźnych zakupów. Na koniec
sesji z 16 kwietnia 2026 ich skumulowany bilans netto od 26 stycznia wynosił około 664,2 mln
USD. To istotna zmiana względem dołka z 23 lutego, kiedy skumulowany flow spadł do około –
2,69 mld USD. Innymi słowy, od tamtego minimum nastąpiło odbicie o około 3,35 mld USD.
Sam fakt, że cała kategoria wyszła ponownie nad zero, pokazuje, że popyt przez ETF-y nie
zniknął, tylko wrócił po słabym starcie roku.
Jednocześnie cena bitcoina nie odrobiła w tym samym stopniu całego wcześniejszego ruchu.
Bitcoin kosztował 75 124,72 USD na 16 kwietnia, czyli był o około 16,0 proc. wyżej niż 23
lutego, ale nadal o około 14,8 proc. niżej niż 26 stycznia. To ważne, bo potwierdza układ, który
było już widać pod koniec pierwszego kwartału: napływy do ETF-ów pomagają odbudowywać
popyt, lecz sama cena nie wraca automatycznie do punktu wyjścia. W praktyce rynek nadal
wygląda tak, jakby zakupy przez fundusze były równoważone przez podaż z innych części
rynku.
ETF flow trwa, ale szeroki rynek nadal nie daje pełnego potwierdzenia
Najmocniej wygląda to po 6 kwietnia. Od tego dnia do 16 kwietnia amerykańskie ETF-y spot na
bitcoina przyciągnęły łącznie około 1,17 mld USD netto. W tym samym czasie bitcoin wzrósł o
około 9,0 proc., z okolic 68,9 tys. USD do 75,1 tys. USD. To już nie jest pojedyncza sesja, tylko
seria napływów, która może pokazywać, że instytucjonalny popyt wrócił po bardzo słabym lutym
i nierównym marcu.
Nie zmienia to jednak faktu, że tegoroczny wykres ceny pozostaje bardziej poszarpany niż sam
wykres przepływów. Cenowy dołek wypadł wcześniej, 5 lutego przy około 63,8 tys. USD, a
dołek skumulowanych flow dopiero 23 lutego. To oznacza, że bitcoin zaczął odbijać wcześniej
niż flow ETF-ów. Teraz z kolei fundusze odrobiły już cały spadek z dużą nadwyżką, ale cena
nadal nie wróciła do poziomów ze stycznia. Najprostsza interpretacja jest taka, że popyt ETF-
owy znów działa, lecz nie ma jeszcze takiej skali, aby samodzielnie przykryć wcześniejszą
dystrybucję i pełny ciężar szerokiego rynku.
Taki obraz jest spójny z szerszym tłem rynkowym. Na początku kwietnia bitcoin i inne
ryzykowne aktywa skorzystały z poprawy nastrojów po ogłoszeniu dwutygodniowego
zawieszenia broni między USA i Iranem. To pomogło całemu segmentowi risk-on, ale nie
zmieniło faktu, że rynek BTC nadal reaguje zarówno na przepływy ETF, jak i na makro, ropę
oraz geopolitykę. Dlatego sama dodatnia reakcja funduszy nie gwarantuje jeszcze prostego
marszu z powrotem do styczniowych poziomów.
IBIT znów ciągnie kategorię
Największą część odbicia nadal buduje IBIT od BlackRocka. Skumulowany tegoroczny bilans
tego funduszu na 16 kwietnia sięgnął około 1,48 mld USD. To oznacza poprawę o około 3,20
mld USD względem własnego dołka z 23 lutego. Jeszcze mocniej wygląda ostatnie okno
czasowe: od 6 kwietnia sam IBIT przyciągnął około 1,23 mld USD netto. W praktyce to właśnie
ten fundusz pozostaje głównym nośnikiem instytucjonalnego powrotu do ekspozycji na BTC.
To ważne, bo pokazuje też, jak bardzo koncentracyjna stała się struktura napływów. Cała
kategoria ma tylko około 664 mln USD dodatniego salda od końca stycznia, podczas gdy sam
IBIT zebrał około 1,48 mld USD. Oznacza to, że część innych produktów nadal kasuje znaczną
część tego popytu poprzez odpływy lub słabsze napływy. Innymi słowy, dodatni obraz ETF-ów
jest dziś prawdziwy, ale nie jest równomiernie rozłożony między fundusze.
Jeszcze wyraźniej widać to na rozbiciu odbicia od lutowego dołka. Od sesji po minimum z 23
lutego niemal cały ciężar poprawy wziął na siebie IBIT z wynikiem około 3,20 mld USD. Daleko
za nim znalazł się nowy MSBT z około 116,3 mln USD, a kilka starszych funduszy, w tym FBTC
i GBTC, nadal było na tym odcinku pod kreską. To pokazuje, że obecny powrót popytu jest
mocny, ale bardzo selektywny.
Morgan Stanley dołożył nowy kanał popytu
Dodatkowym elementem kwietniowej układanki jest wejście Morgan Stanley z własnym
produktem. Morgan Stanley Bitcoin Trust, ticker MSBT, wystartował 8 kwietnia jako pierwszy
bitcoinowy ETP oferowany przez bankowo powiązanego amerykańskiego zarządzającego
aktywami. Według spółki opłata wynosi 0,14 proc., czyli była najniższa w segmencie w
momencie startu. To ważne nie tylko marketingowo. Taki launch poszerza kanał dystrybucji dla
bitcoina w tradycyjnej infrastrukturze finansowej i wzmacnia tezę, że Wall Street dalej rozwija
ofertę krypto mimo słabszego rynku niż jesienią 2025.
W zaktualizowanym zestawieniu MSBT zebrał do 16 kwietnia około 116,3 mln USD netto. Sam
pierwszy tydzień był więc relatywnie mocny jak na nowy fundusz, choć skala pozostaje
oczywiście dużo mniejsza niż w przypadku IBIT. Na razie MSBT nie zmienia samodzielnie
obrazu całej kategorii, ale pomaga utrzymać narrację, że popyt ETF-owy nie tylko wrócił, lecz
nadal poszerza bazę dystrybucji i konkurencji wśród emitentów.
Co z tego wynika dla ceny BTC
Na ten moment najbardziej uczciwy wniosek brzmi tak: flow do ETF-ów trwa i wygląda dobrze,
ale reakcja ceny pozostaje umiarkowana względem skali napływów. Cała kategoria odrobiła od
lutowego dołka 3,35 mld USD, sam IBIT 3,20 mld USD, a bitcoin od dołka flow zyskał 16,0 proc.
i od dołka ceny 17,7 proc. To pozytywny obraz krótkoterminowy, lecz nadal niepełny z
perspektywy całego roku, bo kurs pozostaje wyraźnie poniżej końca stycznia.
Jeżeli ten układ ma przejść w pełniejsze odbicie, rynek prawdopodobnie będzie potrzebował nie
tylko dalszych napływów do ETF-ów, ale też mniejszej podaży poza samymi funduszami oraz
spokojniejszego tła makro. Na dziś ETF-y znowu kupują, IBIT znów jest dominującym silnikiem,
a Morgan Stanley dołożył nowy impuls po stronie instytucjonalnej. Cena BTC odpowiada
wzrostem, ale nadal robi to ostrożniej niż sugerowałaby sama poprawa przepływów.
Daniel Kostecki
CMC Markets Polska