Decyzja FOMC. Wkraczamy w erę Warsha. Czego rynek może się obawiać?
Utrzymanie stóp procentowych w USA na poziomie 3,50-3,75% podczas dzisiejszego
posiedzenia jest na rynku niemal w pełni wycenione i nie budzi już większych emocji.
Prawdziwe pytanie brzmi, jak nowy szef Rezerwy Federalnej, Kevin Warsh, podejdzie
do swoich pierwszych prognoz makroekonomicznych (SEP) i czy zdecyduje się na
ostrzejsze usunięcie łagodnego nastawienia (tzw. easing bias) w obliczu powracającej
presji cenowej. Z rynkowego punktu widzenia dzisiejsza decyzja niesie ze sobą trzy
kluczowe ryzyka wykraczające poza same stopy.
Jastrzębi zwrot w oświadczeniu i brak obniżek
Po niedawnym wzroście amerykańskiej inflacji CPI do 4,2 proc. (najwyższy poziom od
trzech lat) inwestorzy zakładają, że Fed będzie zmuszony definitywnie wycofać się z
dotychczasowych zapowiedzi luzowania polityki. Marcowe prognozy (SEP) wskazywały
jeszcze w swojej medianie na jedną obniżkę stóp w 2026 roku. Obecnie głównym
ryzykiem jest jednak przesunięcie wykresu kropkowego (dot plot) w stronę braku
jakichkolwiek cięć, co ugruntowałoby ścieżkę „higher-for-longer”. Taka zmiana retoryki
w oficjalnym komunikacie posłużyłaby za pierwszy sygnał, na ile nowy szef Fed
zamierza bezwzględnie priorytetyzować walkę z presją cenową nad obawami o
schłodzenie rynku pracy.
Płynność i hamujące zakupy RMP
Poza polityką stóp procentowych istotnym punktem pozostaje zarządzanie bilansem.
Od grudnia Fed zarządzał rezerwami poprzez zakupy bonów skarbowych (RMP).
Tempo tych operacji systematycznie jednak wygasa – ze szczytowych 40 mld dolarów
spadło do 25 mld, a na przełomie maja i czerwca zeszło do 10 mld dolarów, co było
wcześniej przez Powella komunikowane. Warsh jednak od dawna uchodzi za krytyka
używania bilansu jako tarczy płynnościowej. Jeśli ten spadek zaangażowania banku
centralnego zderzy się z zakładanym na trzeci kwartał skokowym wzrostem emisji długu
Departamentu Skarbu, amerykańskie rentowności mogą zaliczyć odczuwalne odbicie,
potęgując zacieśnienie warunków finansowych zwłaszcza, jeśli Warsh chciałbym w tym
czasie w ogóle zrezygnować z RMP lub np. przyspieszyć sprzedaż MBSów lub
ograniczyć reinwestycje.
Koniec z precyzyjnym forward guidance?
Kevin Warsh zdążył już dać się poznać jako zdecydowany krytyk nadmiernego
opierania komunikacji na wykresach kropkowych i zbyt czytelnych zapowiedziach
(forward guidance). Jego zdaniem nadmiar wskazówek ogranicza bankowi centralnemu
elastyczność. Rynki będą zatem z uwagą śledzić, czy dzisiejsza konferencja przyniesie
mniej klarownych sygnałów na przyszłość. Ograniczenie tego mechanizmu wymusiłoby
na inwestorach wzięcie większej odpowiedzialności za wycenę ryzyka, co w naturalny
sposób może stać się pretekstem do wyższej zmienności.
Scenariusz bazowy i rynkowy barometr
Ponieważ brak zmian w poziomie stóp stanowi na dziś prawdopodobnie czystą
formalność, głównym barometrem nastrojów po godzinie 20:00 prawdopodobnie
pozostanie kondycja dolara oraz rynku obligacji. Jeśli Fed zdecydowałby się otwarcie
wymazać z prognoz obniżki i jednocześnie rzucić jastrzębie światło na płynność,
amerykańska waluta być może otrzymałaby kolejny silny impuls aprecjacyjny. Z drugiej
strony, pozostawienie furtki do luzowania pomimo wyższej inflacji mogłoby zostać
szybko zinterpretowane jako rysa na wiarygodności nowej administracji, co
prawdopodobnie mogłoby doprowadzić do wyprzedaży dolara.
Z perspektywy wyceny opcji, dzisiejsza zmienność implikowana O/N na poziomie
10,92% dla EUR/USD (liczona przy konwencji 252 dni roboczych) przekłada się na
oczekiwany jednodniowy ruch o skali około 80 pipsów. Z kolei jednodniowy indeks
strachu VIX1D dla indeksu S&P 500 plasuje się obecnie w okolicach 1%. W przypadku
próby sforsowania oporów w górę, być może obserwowalibyśmy test historycznych
szczytów. Z drugiej strony, ewentualny impuls spadkowy prawdopodobnie mógłby
doprowadzić do domknięcia powstałej wcześniej luki weekendowej.
Daniel Kostecki
CMC Markets Polska